Właśnie powoli rozpoczynam ostatni wolny weekend w tym roku szkolnym. Z moim cudownym podziałem godzin nawet nie mam co marzyć o jakichkolwiek popołudniowych zajęciach. Ale nie powinnam narzekać, bo jestem w tej swojej wymarzonej klasie. Mam dokładnie to, co chciałam. I żółtego arbuza. Ciekawe jak smakuje. Wiem, że piszę bzdury, ale staram się nie nudzić, bo nowa książka Pawlikowskiej trochę mnie zawiodła. Jakby to ładnie ująć, jest poprostu…nudna / i ty jesteś w klasie dziennikarskiej yen?!- noooo….yyyy…taaa XD/
A mój królik właśnie się myje. Właściwie to nie robi nic ponad to. Jeszcze ewentualnie je, rzuca miską po klatce jak chce żebym dosypała mu karmy i biega w kółka po dywanie w pokoju rodziców. Ech, taki zwierzak to ma dopiero życie. Nie to, co ja. Lekcje do 19.45 w poniedziałek. Szanowny panie dyrektorze, ja się nie zgadzam! /z pochyloną głową wstaje z krzesła i idzie.. gdzieś tam w nieznane/