yennyfer blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 12.2002

Czas dodać nową notkę… Może to wystarczy…?

Pierwsze promyki słońca wpadały do pokoju przez niezasunięte dokładnie zasłony. Mrok opuszczał całe pomieszczenie i ustępował miejsca jasności opanowywującej teraz miasto. Na łóżku leżał młodzieniec otulony czarnym płaszczem coniegdzie zabrudzonym krwią. Blada twarz wykrzywiała się co chwila w grymasie bólu. Obok, szczelnie opatulona błękitną kołdrą spoczywała ciemnowłosa dziewczyna. Bacznie przyglądała się towarzyszowi. Chwyciła go za zakrwawioną dłoń. Delikatnie rozprostowywała każdy z palców. Obserwowała młodzieńca lekko się przy tym uśmiechając.

Poczuł, że ktoś przygląda mu się. Otworzył oczy. Zielone tęczówki wpatrywały się w niego.
-Yutta?- szepnął.
Skinęła głową.
-Gdzie byłaś?
Uśmiech.
-Martwiłem się o ciebie.
Oczy odzwierciedlające zieloną łąkę, las tętniący życiem, chciały mu same wszystko objaśnić. Pokazać cały strach, tamta ciemność, ból i cierpienie, odgłosy rozdzierające w okrutny sposób ciszę.
-Byłam daleko stąd. Gdzie żaden człowiek dotrzeć nie może. Czarne szczyty sięgające równie ciemnego nieba, doliny pełne mroku, straszliwe postacie, które spotykałam na każdym kroku, stawiały opór, nie chciały mnie przepuścić. Jednak brnęłam dalej otoczona przez ciemność. Wymarłe lasy, pozbawione wszelkiego odgłosu. Myślałam, że tam nie ma już nic, ale pomimo tego podążałam ciągle na przód. Potężne pasmo czarnych gór miało stanowić koniec mojej wędrówki. Czułam jak ktoś za mną za mną podąża, bezszelestnie sunie po jałowym gruncie. Wiedziałam, że nie powinnam się oglądać, wiedziałam, a jednak zwróciłam wzrok za siebie. Znak podążał za mną. Moje znamię tam było. Pogrążone w mroku jaśniało białym światłem. Ono przyciągało Znak, który zauważył mój wzrok. Przyspieszył. Góry miały być barierą nie do pokonania, ja jednak znalazłam wrota prowadzące w inne miejsce, jeszcze bardziej straszniejsze od tego. Pełne bólu, krzyku odbijającego się o potężne szczyty. Ludzie cierpiący straszliwe męki spoglądali na mnie, wołali, błagali o pomoc. Szłam dalej. Czułam na plecach podążający Znak. Koniec drogi wydawał się tak odległy. Monotonny, przygnębiający, przesiąknięty cierpieniem krajobraz zdawał się nie mieć końca.. Jednak dotarłam do kolejnej bramy, która lśniła białym światłem, zupełnie jak moje znamię. Znak był tuż za mną. W ostatniej chwili zatrzasnęłam wrota. Ujrzałam cztery potężne klamki, czułam, że naciśnięcie nieprawidłowej przeniesie mnie do jeszcze innego, możliwe, że straszniejszego miejsca, Jedna z klamek zajaśniała, przyciągała mnie. Jakby ktoś mnie wołał stamtąd. Nacisnęłam ją. Znak zaczął niszczyć drzwi, prawie mu się udało, ale mnie już tam nie było, wróciłam.
Fragment opowiadania „Apokalipsa” by Yennyfer

Matko…Próbowałam przeczytać to o UE na konkurs, nawet nie pamiętam jego nazwy. Tego nawet ruszyć się nie da! Takie głupoty, że aż żal się robi tego kto to napisał.

To mnie poprostu dobiło…

ROBIĄ MAŚCI ZE ŚWISTAKÓW!!!

To nienormalne! Jak można byc tak bezmyślnym i krzywdzić tak niewinne zwierzątka, bodajże jeszcze pod ochroną! Może by tak przemielić tych, którzy to robią?! Ciekawe, jakby się czuli! Ludzie są podli. Jak bedę pełnoletnia to zostanę wegetarianką. Będzie tylko jeden problem, nieznoszę fasoli, soi i pietruszki. Na samą myśl mnie mdli… Ech, bo jeszcze chwila, a blog przistoczy się w Towarzystwo Ochrony Świstaków w skrócie TOŚ. Ja przecież nie jestem taką zapaloną obrończynią zwierząt, tylko, że… świstaki są takie bezbronne i bodajkże nawet pod ochroną.

Dlaczego ludzie jedzą te biedne rybki?! Ostatnio jak stałam na przystanku cała zmarznięta czekając na autobus, który jak na złość nie przyjeżdżał poszłam do baseniku obok aby pooglądać karpie i co zobaczyłam? Nieżywe ryby pływające do góry brzuchem, a woda cała czerwona! Ludzie, jak można?! Ja wiem, że to tradycja, a swoją drogą ciekawe co jedzą w wigilię wegetarianie? Gdy bedę miała 18 lat to zostane wegetarianką, teraz rodzice zabiliby mnie, przeciez mięso ma białko, feee…

Wesołych świąt :D Żeby tylko aniołek nie przedźwigał się nosząc tyle prezentów, czy też Mikołaj, już sama nie wiem. I żółtych kurczaczków :P oups, to chyba nie to święto! ;)

Byłam na Rynku kupić parę drobiazgów na Boże Narodzenie. Jak tam jest teraz ślicznie! Przed Sukiennicami tyle straganów z upominkami, aż roi się przed oczyma. No…Yenny alias Dusiołek alias Ania ;) zrobiła udane zakupy. Parę gości chciało mi wcisnąć kadzidełka, ale to jest ostatnia rzecz jaką bym kupiła na tym bożym świecie! Przecież to po prostu śmierdzi, nie wiem jak cos takiego może sie komuś podobać, no, ale przecież każdy ma swój gust :)… Wielkie sprzątanie…jak ja tego nie lubię, może dlatego, że jestem zbyt leniwa?Może…:) Musiałam powysyłać maile świąteczne:)

Aaaaach, jak przyjemnie! Już wreszcie, nareszcie koniec szkoły przynajmniej na ten tydzień. Uwielbiam Boże Narodzenie, choinka itp. to jest to! Nie tylko dlatego mam dobry humor, nie tylko:) Były dziś u mnie Gosia i Arleta. Czy ja naprawdę nie umiem parzyć herbaty? Chyba nie,a w szczególności tych z fusami^^ Trzeba być naprawdę udanym dzieckiem, takim jak ja:). Wczoraj oglądałam Władcę Pierścieni na angielskim. Doszłam wtedy do wniosku, że nie mam uczuć. Gdy zabijali Boromira to ja płakałam ze śmiechu! To nie jest normalne zachowanie! Aragorn poleca: Pasta do zębów firmy Colgate! Albo gdy stał twarzą w twarz z urughai(czy jakoś tak): zainwestuj w Tic Tacki! I jak tu sie nie śmiać??! Biorąc pod uwagę fakt, że byłam na śiweżo po Asterix i Obelix Misja Kleopatra. Chyba śmiałyśmy sie najgłośniej z całego kina( tak Gosiu:), a kiedy my nie śmiałyśmy się to ciebie też było dobrze słychać:) )

WESOŁYCH ŚWIĄT ŻYCZY COCA-COLA!!!!!

Brak komentarzy

Heh, byłam wczoraj na meczu i najwyraźniej przeziębiłam się …:(. Cóż, gardełko mnie poprostu pobolewa. Jak stałam na przystanku czekając na autobus, telepałam się z zimna chociaż było tylko -7stopni. Wygrałyśmy^^, jeden set straciłyśmy jednym punktem, ale to przez zupełny przypadek!, ale i tak czy siak zajęłyśmy pierwsze miejsce! We are the champions my friend! :)

Płakałam, dosłownie płakałam. Nie mam pojęcia jak to się stało, łzy samie cisnęły się do oczu. Trwało to około pięciu minut. Ja, która uważa się za osobę, którą nie poruszają żadne książki filny, płakałam…
Są tylko (teraz już)trzy dzieła filmowe oraz książkowe, które sprawiły, że „pociły mi sie oczy”, jak to kiedyś określiła Nel, Titanic- jako jedyny z filmów (ale kto na nim nie płakał?), „Quo Vadis” książka oczywiście, gdy winicjusz utracił Ligię i próbował ją odzyskać, a najbardziej na arenie, ale dawno to czytałam… i przy „Samotność w sieci”, wzruszająca historia Natalii i sam koniec…

Płacz jest czymś ludzkim… Wszyscy kiedyś płakali…Prawda?

1 komentarz

Niedziele… Jak pomyślę, że jutro jest poniedziałek to tak dziwnie robi mi sie w żołądku… Blech… Zgłosiłam się na olimpiade polonistyczną. Nie wiem czy dobrze zrobiłam, ale przydadzą sie punkty na swiadectwo. Tak, wiem, nie jestem w 3 klasie, ale warto spróbować i zobaczyć jak to jest na takim prestiżowym konkursie. Wątpie w to, że kiedykolwiek dojde dalej niż przedostatnie ( w najlepszym wypadku miejsce) :P

Buu! Nawiedził mnie brak weny twórczej, o ile tak można to nazwać… W głowie kompletna pustka… Zero pomysłów, a na mecz ide dopiero na 14 więc mogłabym duuużo naskrobać…

Odkryłam rewelacyjne strony, urzekły mnie swoją historią :P. Przesliczne rysunki, podziwiam tyakich ludzi, którzy obdarzeni są niespotykanym wręcz talentem i dają mu upust tworząc strony internetowe i umieszczają na nich cudowne rysunki… Też tak chcę! :P Niestety, brak mi talentu…


  • RSS