yennyfer blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 10.2002

Ale jakoś się trzymam. Gdyby przerwy nie były przerywane dennymi lekcjami, to życie byłoby piękne. Od dłuższego czasu jestem pozytywnie nastawiona do otaczającego mnie ze wszech stron swiata. Konstruktywne rozmowy z kolegami podnoszą mnie na duchu, a teksty jednego szanownego kolegi powalają wręcz na ziemię, tak że przerwa poprzedzająca fizykę nabiera koloru! Dziękuję ci, dziękuję :D, chociaż pewnie i tak nigdy tu nie zaglądniesz z powodu braku internetu, chociaż nigdy nic nie wiadomo :D Dziekuję za wspaniałych kolegów i koleżanki bez których szkoła stałaby się więzieniem…

Przejdźmy do rzeczy, otóż wczoraj na angielskim oglądaliśmy super film, „Co kryje prawda”. Muszę się przyznać, że po obejrzeniu „Pogromców duchów” bałam się otwierać lodówkę ,a po jednym odcinku „Z archiwum X” nie mogłam w nocy spać…odważyłam się i poszłam obejrzeć „Co kryje prawda”… Nie żałuję, początek był denny, ale końcówka, magnifique! Dopiero wtedy kurczowo chwyciłam Gabryśkę za rękę…

Coś śmieszniejszego…
Na fizyce odbyło się wielkie pytanie, biorąc pod uwagę fakt, iz fizyczka nigdy jeszcze nie wezwała nikogo do odpowiedzi. Oceny były rewelacyjne: 1, +1, +1 i 2–> osoba która otrzymała dopa została nagrodzona wielkimi brawami. Muszę przyznać, że odpytywanie tejże osoby było przekomiczne < osobiście popłakałam się ze smiechu z osobami siedzącymi przy stoliku> Nawet nauczycielka ledwo sie opanowywała…

Niestety, radosne chwile spędzane przy komputerze muszą byz zawsze brutalnie przerywane przez moją: paskudną siostrę, która doprowadza mnie do białej gorączki! Tak jest i tym razem…ech…

:D

1 komentarz

Tak, kolezanki z klasy i niektórzy koledzy dobrze wiedzą o co chodzi. Nie chcę pisac więcej, bo może to przeczytań niepowołana osoba. Wystarczy, że napiszę, iże jestem szczęśliwa i zadowolona.

Pisaliśmy dziś sprawdzian z blologii. Nie wygląda to zbyt różowo, prawda? Jednak prawda jest taka, że tą lekcję mieliśmy tylko i wyłącznie ze studentkami. Cały czas konsultowaliśmy sie między sobą, a studentki nam na to pozwalały. Mało tego, jeszcze nam mówiły poprawne odpowiedzi :D Jupi, oby takich sprawdzianów było więcej. Mnie dzisiaj odbija i proszę na to nie zwracać uwagi :D A i była jeszcze trudna kartkówka z techniki. Jedno z pytań brzmiało:
Gaśnica w szkole służy do:
a. ozdoby
b. zabawy
c. wyrzucania przez okno
d. gaszenia pożarów
I która z odpowiedzi jest prawidłowa, co ? ^^

Ale mam dobry humor

4 komentarzy

I niektórzy (moi znajomi) wiedzą o co chodzi w szczególności, że SMSowałam wczoraj do pierwszej w nocy(nie wydałam znowu tak dużo kasy, tylko 10 złotych, a jak na tyle SMSów to nie jest sporo!) A pomysleć, że wielkie wydawanie kasy zaczęło się od jednego, najzwyklejszego w świecie sygnału, puszczonego przeze mnie naturalnie, ja ostatnio jestem w dziwnym nastroju, taka jakos skora do robienia głupich rzeczy :D. Z wielkiej radości dam kolejny kawałek mojego opowiadanka:

Ocknęła się, otworzyła oczy, spojrzała w stronę wdzięcznie spoczywającego na biurku budzika. Zasnęłam… pomyślała. Zakryła twarz rękoma, które wręcz niezauważalnie drżały, drżało również jej serce. Czuła lęk, spowodowany nie obawą przed kolejnym, niezrozumiałym i napawającym grozą snem. Nie… Powoli ogarniające jej ciało uczucie, uczucie, którego nie można nazwać ludzkim językiem, ani pradawną mową…Uczucie nieposiadające żadnego określenia…Łzy zatrzymały się na koniuszkach delikatnych palców…
Nie wiedziała…nic nie wiedziała…

-Yutta! Masz zamiar spędzić cały dzień w tym pokoju?! Dziewczyno, wyluzuj- głos wydobywający się z słuchawki ocucił ją z zamyślenia.
-Nie..- cicho zaczęła- Ja…
-Nie JA, MY! MY mamy iść dzisiaj do szkoły, pamiętasz? Daj spokój, wiem, że życie jest brutalne, ale posiada też pewne zalety, czyż nie? Czuję, że ten dzień należy do tych najlepszych, więc nie zastanawiaj się długo, tylko migiem ubieraj się. Przyjdę po ciebie do domu.
TRZASK, słuchawka po drugiej stronie opadła na widełki. Dziewczyna spojrzała w lustro. Odbicie tego kogoś po drugiej stronie nie wyrażało ani jednego uczucia. Pustka… Słowa koleżanki cały czas krążyły jej po głowie. Zerknęła na spoczywający obok zegarka termometr. Uśmiechnęła się, nie, dziś będzie dzień, nowy dzień, to, co miało miejsce wczoraj, należy już do przeszłości, nigdy nie wróci…

Rety…

2 komentarzy

Nawet się tego nie spodziewałam, no może nie, podejrzewałam coś, ale nie aż w takim stopniu…Wolę dokładniej nie pisac o co biega, wiem, że to co teraz napisałam i pisze może wydawać się „lekko” niezrozumiałe, ale gdzieś musze sie wyżyć…Czy sie ciesze z tego o czym dzisiaj na 100% sie dowiedziałam, chyba tak…W każdym bądź razie nie mam zamiaru narzekać, bo załamana nie jestem, tylko troszke oszołomiona…Nawał informacji, które pojawiły sie tak nagle , juz zaczyna mnie troche przerastać, a dziwne uczucie, którego jeszcze chyba nie odczówałam, nie juz kiedys je czółam, bodajze w tamtym roku…Ale ono podwaja się coraz to bardziej i chyba sie cieszę…

A teraz cos innego, druga część mojego opowiadanka:
Księżyc w pełni…Jak pięknie, pomyślała. Oby wszystkie noce były równie cudowne. Zamknęła okno, spojrzała na łóżko, przygryzła wargi. Serce łomotało tak mocno, że można by pomyśleć, iż chce wyrwać się z pułapki, jaką była dla niego klatka piersiowa. Yutta wbiła wzrok w ziemię. Nie, nie uśnie, nie wytrzyma następnego snu. Zawsze jest tak samo, zawsze! Ona stojąca pośrodku chaosu, a wokoło umierający ludzie. Nie może się poruszyć, nic zrobić i ta bezradność jest najgorsza… Wszystko urywa się zawsze w tym samym momencie…oślepiający blask i…nic…czarna plama…

Przymknęła zaczynające piec oczy. Ciemność znów pochłonęła cały obraz, jednak pojawiło się coś nowego…tak…Szepty, tysiące słów nieposklejanych w jednolitą całość, niemających sensu…

Grrr…grrrrr

1 komentarz

Jestem zła, a właściwie to mam mieszane uczucia w tym momencie…Wolę nie pisać dlaczego…dlaczego? Bo to jest moja chora inteligencja, a właściwie jej wymysł chociaż nigdy nic nie wiadomo… Tak więc jak juz wspomniałam jestem $%*&$%%$@!@$% ooo…dokładnie, chociaż juz mi powoli przechodzi. Skojarzmy wszystkie fakty i połączmy je w jedną, może nie sensowną, ale zawsze jakąś, całość. Tak…teraz już mi przeszło. Jestem wogóle jakaś nieprzytomna dzisiaj. Szkoła mnie nie dobija, nawet nie jest tak źle, ja właściwie lubie szkołę, tylko z jednego powodu, mozna spotkac sie ze znajomymi^^ Tak… Nie jest tak źle^^

Chm, nudzi mi się , więc dam fragment mojego nowego opowiadanka…
:
Cisza, martwa cisza oczekiwania…Potężny łomot, odbijający się echem o ściany budynków. Krzyk setek tysięcy…milionów ludzi. Ogarniająca ze wszech stron ciemność, narastająca groza…Krew, ogień, panika…?Nie, oczekiwanie w skupieniu…Oślepiająca jasność…Zamęt…Cisza…Wirująca we wszechświecie materia…

Yutta obudziła się, czoło pokrywały jej kropelki potu, błyszczące w księżycowym świetle. Otworzyła oczy, spojrzała przez okno na ulicę. Miasto pogrążone było we śnie. Wychyliła głowę na zewnątrz. Lekki powiew wiatru rozwiał jej ciemne włosy. Westchnęła, spojrzała w niebo. Niezliczone ilości gwiazd z ciekawością spoglądały na nią, pogrążoną w ciszy osobę, która jeszcze nic nie wiedziała…Starały się przekazać jej swoje myśli…niepokoje…Lecz żadna ludzka istota nie zrozumie ich mowy, mającej swój początek dawno, dawno temu, zanim powstał Układ Słoneczny…

Jest juz piątkowe popołudnie, ja tak kocham piatkowe popołudnie:D.

Myślałam, że padnę na angielskim…naturalnie z nudów… Baba przynudzała aż kwiatki więdły… Heh, napisałam chyba WSZYSTKO źle na kartkówce z majcy, ale i tak jestem happy:D nie wstawi mi pały, dopa, dosta, no dobry i bdb może wstawić, nie bede narzekała :D A dlaczego mi nie wstawi? Proste, powiedziałam jej, że nie było mnie na ostatniej lekcji i kompletnie nic nie kpw:D

Jujq, a ja we wtorek byłam na takiej fajuśnej wycieczce ^^ i nie było mnie w szkółce^^

Rety, ale ja bzdety napisałam, no cóż bywa, bywa, przecież głupawka to bardzo rozpowszechniona choroba:D

Tak sobie siedzę

1 komentarz

I rozmyślam…Głównie o tym, że muszę dzisiaj iść do szkoły na jakieś głupie ślubowanie, bynejmniej nie dlatego, iż jestem pierwszoklasistką! (ekchm…jestem w drugiej…) I pomyśleć, że dziś musze cierpieć z powodu własnej głupoty. Tak, tak…Gdybym sama się nie zgłosiła do tej delegacji to miałabym calutki wolny dzień…ech, a tak to muszę iść du szkoły ubrana jak hmmm nie wiem jakim słowem możnaby to określić, ale w każdym razie biała bluzka i czarna spódnica to nie jest mój ulubiony strój…

Ładnie?

4 komentarzy

Właśnie postanowiłam zmienic wystrój swojego bloga, myslę, że wygląda o wiele lepiej niz poprzednio…

To lepsze niż ślęczenie nad nie powiem, że nudną, książką do historii, ale bywają lepsze zajęcia.

Dziś byłam w kinie. Dobrze powiedziane, byłam i cieszę się, że już koniec. Film był TAK nudny, że możnabyło paść trupem już w połowie seansu. Naturalnie owym felernym dziełem była „Zemsta”. Tak, tak, ta przereklamowana ekranizacja komedii Fredry… Książka też była nudna, ale to taki szczegół…

My- tzn. ja i moje koleżanki po szkole udałyśmy się do pobliskiego sklepu, naturalnie spożywczego:). Po siedmiu godzinach slęczenia w szkole musiałyśmy przecież jakos odreagować. Miałyśmy ochote na cos słodkiego, wczoraj jadłyśmy lody…a dzisiaj zachciało nam sie skonsumowac bitej śmietany w sprayu^^. Gdy spożywanie tego jakże wybornego produktu znudziło postanowiłyśmy sie zabawić. Zazwyczaj wpadamy na głupie pomysły, więc tym razem nie mogło być inaczej. Zaczęłyśmy się psikać bitą śmietaną. Po „bitwie” nasze kurtki nadawały się do prania… To było wczoraj…
A dzisiaj moje koleżanki, a dokładniej dwie z nich, postanowiły mnie zeswatać, genialny pomysł, nie ma co… Pani X(nie podam prawdziwego imienia zgodnie z ustawą o ochronie danych osobowych czy jakoś tak)pokazała mi swojego kolegę z obozu… Cóż nie jest on piekny, ale podobno sympatyczny…Mało tego moja jeszcze inna kochana koleżanko powiedziała mi, że one planują mnie zeswatać od dłuższego czasu… Najpierw był mister P, a później mister I. Rewelacja,aaaa i był jeszcze kuzyn koleżanki z klasy, niejakiej pani A, pan R. OH MY GOOD Ciekawe, bardzo ciekawe co bedzie dalej, ja już sama nie wiem…


  • RSS